17 kwietnia 2015

Z przymróżeniem oka...

Kochani miało być dzisiaj całkiem serio....w planach napisanie posta o całkiem innej tematyce jednak będzie trochę z przymrożeniem oka.

Każda z mam wie jak tak naprawdę wygląda macierzyństwo. Często rozpisujemy się o jego ciemnych i jasnych stronach , bo fakt tematów nie brakuje. Dziś trafiłam na artykuł w sieci o Szkockiej artystce Lucy Scott która postanowiła za pomocą swoich ilustracji przedstawić prawdę o tym jak naprawdę jest trudno być mamą.  Postanowiłam się podzielić z Wami tymi ilustracjami na wypadek gdyby któraś z Was nie miała okazji ich jeszcze widzieć.
Wszystkie ilustracje są również dostępne na stronie papilot.pl

Jako pierwszy
 Jakbym siebie widziała. Nie wiem czemu ale moje dziecko ( to najmłodsze) nie przepada za jazdą w samochodzie. Owszem czasem uda mu się zasnąć w foteliku ale przewagą są sytuacje ,gdzie wygląda to właśnie tak :/
Na następnym widzimy jak "łatwo" można wyjść z dzieckiem z domu :) Czasem wydaje mi się , że każdej mamie powinna urosnąć jeszcze jedna ręka:)



Co do tego obrazka to przyznaje się bez bicia- też zdarza mi się tak wyglądać... no może nie aż tak bardzo ekstremalnie ale coś w tym jest.

Randka? hehehe....my tak wyglądamy prawie co wieczór



 Tego nie trzeba komentować. Posiadając dziecko już nigdy nie jesteś sama-dosłownie i w przenośni :) choć tu też u nas nie jest aż tak ekstremalnie
 Jak to dobrze, że mam już dużą wprawę w przewijaniu i zmianie pieluch. Może właśnie dlatego mój mąż woli abym to ja przebrała naszego malucha- być może wie co mogło by mu się przytrafić :D

 Bardzo często to właśnie tak wygląda- odrobina gimnastyki każdego dnia nie jest zła:)


oj...znam to z doświadczenia....nie tylko przed snem...:p

 Wg mnie artystka świetnie ukazała te ciemniejsze strony bycia mamą...mnie one rozbawiły, ale jest wiele osób które nie miały przychylnych uwag.  Każdy ma prawo do własnych opinii i odczuć -także w tym temacie. Ja jednak uważam , że warto jest umieć pośmiać się z samych siebie i nie uważam , że takie przedstawienie macierzyństwa miało by odstraszyć i zniechęcić kogoś do rodzicielstwa. A Wy co sądzicie? Jak podobają się Wam takie ilustracje?





7 kwietnia 2015

Zamek Krzyżtopór

Kwiecień....w tym roku nie można powiedzieć , że rozpieszcza nas ciepłym słońcem i miłą pogodą. Ja jednak nie zrażona tym chwilowym brakiem ciepłych dni postanowiłam zaplanować kolejne wycieczki rodzinne. Jak już wiecie jestem ogromną miłośniczką spędzania tak czasu z moją rodziną. Wsiadamy do samochodu i ruszamy na zwiedzanie. Mimo , że już trochę udało nam się zobaczyć , to na mapie jest jeszcze mnóstwo punktów które mamy odhaczone do zobaczenia:)
Dziś jednak chciała pokazać Wam miejsce w którym byliśmy zanim jeszcze nasza rodzina się powiększyła. Miejsce wyjątkowe...zachwycające swoim urokiem, ale również trochę zasmucające-  dlaczego? O tym w dalszej części.


CEL:Zamek Krzyżtopór 
MIEJSCE:Ujazd 73, 27-570 Iwaniska woj. Świętokrzyskie
ODLEGŁOŚĆ OD LUBLINA- 132 km ( po drodze polecam zajechać do Opatowa po przepyszne cukierki Krówki )


Budowany w latach 1627-1644 niestety niegdy nie został ukończony.Wybudowany został w typie palazzo in fortezza,czyli obiektu który łączy cechy rezydencji z cechami obronnymi. Wzniesiony został z miejscowego kamienia, na planie regularnego pięcioboku.
 Mówi się, że zamek miał 365 okien, pokoi tyle co tygodni, a sal wielkich tyle co co miesięcy. Cztery narożne baszty symbolizować miały kwartały lub pory roku- ja jednak nie byłam wstanie tego zliczyć.Kolejna opowieść mówi o ogromnym akwarium, które znajdowało się w podłodze/suficie jednego z pomieszczeń.
Niestety historia dla tego obiektu nie była łaskawa bo po śmierci jego właściciela Krzysztofa Ossolińskiego już nikt nie dbał o to aby przywrócić mu jego blask. Pałac przechodził z rąk do rąk i niszczał.
Powiem szczerze , że zrobił na mnie ogromne wrażenie.Nie bez powodu powstało tam setki ślubnych sesji zdjęciowych. Jego wielkość, piękno i pomysł z jakim został wykonany jest czarujący. Wyobraźnia podsuwa obrazy jak musiał wyglądać w czasach swojej świetności.Zapewne zapierał dech w piersiach.
Zabytek można zwiedzać bez ograniczeń samemu lub jak ktoś woli z przewodnikiem. My oczywiście wybraliśmy wersje pierwszą- spokojnie  i w swoim tempie mogliśmy przyjrzeć się wszystkiemu. Zajrzeliśmy chyba do wszystkich możliwych zakamarków. Tak spacerując  w głowie kłębiły się myśli-jak to możliwe , że tak piękna budowla nie została  zachowana w należyty sposób. Znam wiele innych miejsc które nie zachwycają aż tak bardzo a mimo to miały więcej szczęścia- znaleźli się ludzie którzy o nie zadbali i nie pozwolili aby dotknął ich pazur czasu. Powiem szczerze , że wewnętrznie będąc tam czułam wręcz gniew na nasze "państwo" które nie widziało powodu aby odpowiednio zadbać o ten pałac. Pocieszającym jest fakt iż zaczęto coś działać w tym temacie i miejsce to odzyskuje powoli swój wygląd...jednak chyba już nie możliwym jest aby odzyskało są świetność choćby 90 %
Kto jeszcze nie był z całego serca polecam- warte zobaczenia i poczucia tego klimatu który tam panuje.
Teraz trochę zdjęć które tam pstryknełam:)











Jako ciekawostkę dodam , iż co rok  odbywają się w tym miejscu MIĘDZYNARODOWY TURNIEJ RYCERSKI. Niestety nie byłam ale myślę , że warto się wybrać aby poczuć jeszcze mocniej ten klimat.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...